Polecane

innocurrent.com

Dyskryminacja

Dyskryminacja

To słowo pada często gdy polska społeczność get-paidowego światka po wejściu na stronę nowej lub starej firmy widzi napisy informujące, że część opcji zarabiania lub członkostwo w firmie są zastrzeżone dla innych nacji:

  • International honest members are Welcome!
    NO SIGNUPS FROM CHINA, POLAND OR INDIA !
  • NO new signups from China, India, or Poland - NO EXCEPTIONS!!!!
  • we will NO longer be accepting sign-ups from the following countries:
    China, Germany, India, Iran, Iraq, Poland & Vietnam.
  • ALL NEW Sign Ups from China, India, Poland and Vietnam
    may redeem earnings for ADS ONLY

Frustracja wynikająca z tego powodu znajduje odbicie w tworzeniu teorii o dyskryminacji Polaków. Na ile teorie te są prawdziwe?

Utarło się przekonanie, że Polacy:

  • Nie znają lub zbyt słabo znają język angielski
  • Klikają we wszystko, co popadnie, w tym cheat-linki
  • Używają programów oszukujących, czyli nie odbierają osobiście reklam
  • Są zbyt dobrymi promotorami, budując duże downline z osób nieprzydatnych firmom

Czy na pewno to właśnie jest przyczyną dyskryminacji Polaków?

W pewnym stopniu być może tak.
Nieznajomość języka z pewnością.
Ta dla odbioru reklam jest nieodzowna.
Nasi rodacy nawet będąc userami polskich firm wykazują się ignorancją, klikając co popadnie.
W systemach obcojęzycznych opcje zaznaczania zainteresowań mają za zadanie weryfikację znajomości języka, a tu już zgroza.
Iluż nowicjuszy niemal w chwilę po rejestracji traci konto, zaznaczywszy
"delete me", "I Don't Read English" czy kliknąwszy w link "Do not click this link" lub "Trash".
Cheat linki pomagają w tej weryfikacji.
Na ile jest to jednak celowe oszustwo? Większość userów z Polski, to ludzie młodzi, którzy z uwagi na taki, a nie inny program nauczania dopiero zaczynają swoją przygodę z językami obcymi.
Rok czy dwa lata nauki szkolnej, w zależności od poziomu, często nie zapewniają nawet podstaw niezbędnej wiedzy.
W get-paidzie, który można na upartego uznać za wprawkę językową, spotykają się po raz pierwszy z pewnymi określeniami, nietypowym słownictwem, nie orientują się w zakazach i niestety, nawet nie próbują zapoznać się z zasadami programu określonymi w Terms.

Tym samym w zainteresowaniach zaznaczają opcje search, mimo zastrzeżenia, że jest ona tylko dla użytkowników z Serach-Country, klikają w sekcji Paid2Search a tracąc konto z powodu własnej ignorancji powiększają grono "niewinnie wyrzuconych" frustratów powtarzających slogany o dyskryminacji.

Wzrastająca niechęć do czytania słowa pisanego uniemożliwia im zapoznanie się z zasadami a tym samym ich przestrzeganie. Uniemożliwia też zrozumienie zasad działania rynku biznesowego.

  • Szukarki nie chcą przyjmować trafficu z Polski. Czy to dyskryminacja? Przecież szukarki opierają się na wyszukiwaniach słówek prowadzących do produktu, który chce się sprzedać. Ilość wyszukań powinna świadczyć o popularności i zainteresowaniu tym produktem. Zleceniodawcy reklam widząc statystyki reklam wg nich planują marketing, sprzedaż. Te nie przekładają się na zysk, a powinny. Polscy nabywcy towaru to rzadkość, natomiast wyszukania z naszego kraju sztucznie statystyki podwyższają. Stąd nasz kraj nie może znaleĄć się w grupie search-krajów. Jednocześnie wciąż słyszy się o używaniu ClickBotów, tu jednak o statystykach wypowiedzieć się mogą najlepiej Webmasterzy. To biznes - czy zatem dyskryminacja?

  • Firmy anglojęzyczne w większości swoją ekonomię opierają na rozliczeniach PayPal, wprawdzie od niedawna częściowo dostępny Polakom, ale z dużymi ograniczeniami. Idąc na pewne ustępstwa, niektóre z nich wprowadziły dla userów rozliczenia E-Gold i Money Bookers, ale z uwagi na koszty związane z wymianą waluty jest to dla nich sposób niewygodny. Czy wobec tego to biznes, czy dyskryminacja?

  • Polska od lat pozostaje w słabej kondycji finansowej. Coraz mniej młodych osób dysponuje własnym kieszonkowym lub nie mając pracy powiększa statystyki bezrobotnych. Polscy klikacze nastawiają się więc głównie na zarobek, czyli osiągniecie i wypłacenie minimum. Tym samym ogólnie nie tylko nie wykupują reklam, które z uwagi na tempo zarabiania w get-paidzie są stosunkowo drogie, ale nie zamawiają ich także z Redemption, ciułając na wypłaty. Jednocześnie usilnie promują starając się zwiększyć swoją siatkę poleconych. Promują na ogół w systemach polskich, powiększając wprawdzie ilość użytkowników w firmie, ale o osoby równie mało dla niej przydatne. Czy można więc się dziwić, że webmasterzy nie są uszczęśliwieni? Czy to dyskryminacja, czy ekonomia?

Czym wobec powyższego kierują się webmasterzy firm? Niechęcią do naszej nacji, czy mają ekonomiczne przesłanki? Może warto się nad tym zastanowić, zanim powieli się utarte opinie?