Polecane

PustaMiska - akcja charytatywna

Kończ Waść

Kończ Waść...

Dostałam wczoraj e-maila.
Rzecz dla getpaidowca zdawałoby się zwykła, setki ich tygodniowo przewijają się przez skrzynkę.
Ten jednak wart wzmianki, jako godny uwagi.
Wysłany z programu Magenta Mails co już samo w sobie nominuje go do tytułu "białego kruka", bo rzadkość to niesłychana ostatnimi czasy i potężne wywarła wrażenie.
Z racji tej ogłupiała nieco, czym prędzej pospieszyłam zapoznać się z treścią owego rarytasu.

"Dostajesz tego e-maila , poniewaz nie byles aktywny w MagentaMails.com przez 28 ostatnich dni.
Zaloguj sie jesli nie chcesz stracic konta..."


Przyznam, że na dictum takie speszona się poczułam i popędzana poczuciem winy pokornie zalogowałam się na stronie Magenty, by sumiennie wyklikać zaległości, klnąc w duchu pocztę, która mi ich nie przekazała.
Ku memu zdumieniu, skrzynka okazała się być pusta, jak głowy wielu webmasterów.
Wpatrując się tępo w suchy komunikat: "Teraz nie ma e-maili do przeczytania", wciąż jeszcze w poczuciu winy z powodu własnej niesumienności za którą zostałam skarcona, przeprowadzałam rachunek sumienia, usiłując sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni odebrałam reklamę z Magenty.
Pamięć zawodna bywa, reklam nie archiwizuję, statystyk nie prowadzę, jednakoż bodaj w Inboxie dowód mych zaniedbań winien być widoczny, a tu ni śladu ni popiołu.
Wniosek - mimo osiemnastu mgnień sierpnia e-maila nie było żadnego.
Charakter wyrabiał mi się pod presją zamierzchłych już konwenansów i wartości i choć czas nieco je zweryfikował, uciążliwe przekonania pozostały.
Wśród nich poczucie obowiązku i szukanie winy w sobie.
Według zasad Regulaminu, który zaakceptowałam rejestrując się w tym programie, za użytkownika aktywnego uważa się osobę, "która po rejestracji w naszym serwisie loguje się conajmniej co 28 dni, odbiera (klika) conajmniej 50% e-maili z naszego serwisu, klika conajmniej w 50% bannerów i linków w dziale "Płatne Kliki".
Położywszy więc uszy po sobie i mamrocząc "mea culpa" kliknęłam te nieszczęsne płatne linki w zawrotnej liczbie sztuk dwóch, dla okupienia winy zamawiając jeszcze reklamę by wspomóc program.
Po czym wciąż jeszcze pod wrażeniem swej zdemaskowanej niesolidności peregrynację pokutną odbyć postanowiłam.
Pominęłam mReklamę zniechęcona arogancką informacją admina, z której wynika że "z braku czasu" nie po raz pierwszy olewa program i użytkowników.
No cóż, nie pierwszy i nie ostatni który tak dowodzi...
W "zakładkach" najbliżej miałam do literki N.
Nazwa Net Kieszonkowe niecodziennikiem wydała się oku, niczym pierwiastek ziem rzadkich.
Zalogowałam się do onej egzotyki wstrzymując oddech, by ze snu nie obudzić, a sprawdzić, czy dycha jeszcze.
Muzem dało się otworzyć, choć ni eksponatów, ni zwiedzających.
"Twoja skrzynka ( 0)".
Pomna zachowania "aktywności" kliknęłam link "Not Found"- pogrobek po zmarłym PTP Dolarka i zaliczywszy 0,5gr wyszłam na paluszkach oglądając się przez ramię czy zgaśnie światło.
Nie zgasło, dzięki czemu system podtrzymywania życia jeszcze działa.
Bardzo ostrożnie uchyliłam drzwi Hihawki i jeszcze szybciej je zamknęłam, by nie obudziło licha parsknięcie śmiechem.
No, tu choć nazwa na dzień dzisiejszy adekwatna do realiów, dodatkowo rozśmieszyło ostrzeżenie:
"NIE KLIKAJ! BANNER O UJEMNEJ WARTOSCI. PO KLIKNIECIU TRACISZ 10centow!"
To tu jeszcze można coś stracić? Aż kusiło kliknąć :-)
Ale boję się zombie jak cholera...
Na zakończenie listy grzechów i zaniedbań i niejako na deser zostawiłam sobie Imperium Reklamy.
Tydzień temu minęły trzy lata od chwili, gdy na prężnych wtedy forach ogłoszono otwarcie nowego "hitu" a zachwyty, przepychanki w łańcuszkach i aukcje zdawały się nie mieć końca.
Co z tego dziś zostało?
Zajrzałam.
Skamielina, w której obcięto system referencyjny, ale nigdy nie pokuszono się o dostosowanie warunków do realiów, obniżenie minimum, uaktualnienie bazy użytkowników.
W skrzynce od początku sierpnia "aż" pieć e-maili, (litościwie nie wspomnę o lipcu) kilka żałosnych, jednopunktowych bannerów.
I jak na urągowisko na głównej niekończąca się opowieść Konkursu do świętego Dygdy.
Zaplecze, kiedyś tętniace życiem i lubiane Forum e-Money od miesięcy nie działa.
Jeno sznur?

No cóż, odpękałam obowiązek aktywności.
Zakończyłam rachunek sumienia.
Jednak nie ma we mnie mocnego postanowienia poprawy.
Jeśli nie wywalą mnie za nieaktywność może zajrzę z obowiązku... 1 listopada... choć wirtualne nekropolie nie nęcą urokliwością.

Chciałoby się zapytać tekstem pana Pietrzaka, który wylansowała pani Rinn: "Gdzie ci mężczyźni?"
Te orły, sokoły, które tworząc programy i zastrzegając w regulaminach wymagania aktywności uczestników cieszą się bezkarną absencją?
Czy któryś z nich poczuwa się do rozliczeń i wypłaty ludziom ich zamrożonych zarobków wynikłych jedynie z winy i zaniedbań właścicieli programów?
Czy tylko za czas jakiś otrzymam kolejnego e-maila - straszaka?

Ktoś powie, że życie się toczy, z biegiem czasu zmieniają priorytety i zainteresowania. Że z niektórych wcześniejszych się wyrasta. Zapewne. Jak widać i z takich, do których się nie dorosło.

Niektórzy mówią, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po kobiecie.
Inni że po tym, jakie podejmuje decyzje.
Osobiście bardziej przychylam się do stwierdzenia byłego premiera, że prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.

Dedykując swoje przemyślenia właścicielom programów kończę jakże stosownym tu cytatem:

Kończ Waść, wstydu oszczędź!

18.08.2007