Polecane

innocurrent.com

Nie ta liga

Nie ta liga

Zdarza się, że otrzymuję e-maile, w których czytelnicy serwisu wyrażają zdziwienie, że na jego łamach nie umieszczam opisów niektórych programów.
Niekiedy nawet zarzucają stronniczość, obwiniają o celowy bojkot nowych systemów wypływający rzekomo z osobistej niechęci do ich właścicieli lub sympatii do innych.
Proponują mi rejestrację i przetestowanie, przekonują, że program jest tego wart, że wypłacalny, że uczciwy admin, niekiedy pytają, czy - skoro nie promuję danego systemu sama - nie umieściłabym opisu z ich linkiem referencyjnym.

Nie wątpię, że są systemy godne uwagi, nie neguję ani ich wartości, ani wypłacalności, o ile można ją udokumentować.

Dziwią mnie natomiast i zrażają rekomendacje nowych systemów, o których wypłacalności trudno cokolwiek powiedzieć, gdy nawet połowa uczestników danego programu nie osiągnęła jeszcze progu wypłaty. Przeciętnemu klikaczowi, który nie ma, lub ma niewielu poleconych, wypracowanie minimum w dobrym programie zajmuje średnio powyżej trzech miesięcy.

Dziwią mnie także niczym niepoparte rekomendacje uczciwości admina.
Uczciwości admina nie ocenia się na podstawie osobistej znajomości, przynależności do jakiejś grupy czy ilości posiadanych przez niego programów.

Uczciwość admina to wypadkowa wielu czynników:
- standardu programu (skrypt, hosting, wartość reklam, cennik)
- dbałości o program (technicznej i jakościowej)
- dbałości i stosunku do reklamodawców i uczestników
- konsekwencji pracy
- wypłacalności
- stażu

Wysoka samoocena powinna być poparta faktami, nie własnym domniemaniem.
Na opinię uczciwego webmastera trzeba zapracować, podobnie jak na szacunek.
Nie dostaje się tego w prezencie, z sympatii czy po znajomości.
Wielokroć czytałam i czytam żenujące wypowiedzi samych adminów-webmastrów, którzy pełni buty i niczym nieuzasadnionej pychy domagają się dobrej opinii z przydziału za samo istnienie.
Żałosne próby promowania własnego systemu na forach, kryptoreklamy i ukryte spamy, dygresje w cudzych tematach zawsze zmierzające do zwrócenia na siebie uwagi, a w wyniku ignorowania przez ogół i poczucia niedowartościowania objawy manii prześladowczej i pieniactwo.
Nijak się to ma do zapewnień o ambicji i poczuciu godności.
Żenada.
I dyskwalifikacja już na wstępie.

Nie znaczy to jednak, że każdy nowy system jest przeze mnie ignorowany.
Jednak przy wyborze i ocenie kieruję się pewnymi kryteriami.

Unikam:

  • Adminów i webmasterów z powodów jak powyżej
    Dodatkowo unikam takich, którzy piszą i wyrażają się niepoprawnie, przy czym często wykazują brak elementarnej kultury.
    O kulturze człowieka świadczy między innymi jego stosunek do własnego kraju, jego historii, współobywateli i języka.
    Jeżeli ktoś lekceważąco odnosi się do własnego języka, nie zadając sobie trudu poprawnego pisania i wyrażania myśli, tym samym lekceważąco odnosi się do osób, do których kieruje swoje wypowiedzi i nie zasługuje na szacunek ani na poważne traktowanie.
    Wygodne tłumaczenia wszelkiego typu dys-schorzeniami nie są usprawiedliwieniem, tekst przed przedstawieniem czytelnikowi można sprawdzić w podręcznym edtytorze, lub poprosić kogoś o korektę. Alibi dysmózgowca mnie nie przekonuje, raczej utwierdza w przekonaniu, że do programu i uczestników może mieć równie dysmózgowe podejście.
    Rzekoma bezkompleksowość takich osób, piszących z samoakceptacją "bo ja już taki jestem" jest żenująca. Podobnie jak inny rodzaj "kultury" prezentowany przez niektórych adminów, gdy na pytanie uczestnika o jakiś detal programu odpowiadają "ślepy jesteś?" czy "stoi jak byk" lub przy próbach krytyki usiłują zastraszać usunięciem konta.

  • Programów tylko do reklam (ads only)
    Uważam, że wyniszczają rynek i już na wstępie manierują uczestników.
    Wyniszczają, bo sprzedają reklamy za gotówkę, stosując ceny niższe niż programy płacące, odbierając im reklamodawców i oszukując własnych uczestników. Oszukując, bo do takich programów zapisują sie zazwyczaj nowicjusze, widząc w tym możliwość szybkiego zdobycia środków na reklamę, a najczęściej okazuje się ona nieskuteczna. Manierują uczestników, bo skłaniają do bezmyślnego klikania. Uczestnik spieszy się do osiągnięcia własnej reklamy, wyrabiając w sobie tendencje do klikania na ilość i czas. Uczestnictwo w programach ads only uważam za stratę czasu i zniechęcanie ludzi do getpidu.

  • Programów bez minimum (no-minimum)
    Jestem przeciwniczką programów no minimum.
    Uważam, że dobry program powinien mieć oparcie w użytkowników stałych, nie w nieustannej rotacji przypadkowych uczestników, którzy zapisują się i wypisują czasem kilkakrotnie. Program bez minimum w zbyt dużym stopniu bazuje na uczestnikach "jednorazowego użytku", nowicjuszach, którzy potrzebują pierwszych kilku centów dla małej satysfakcji z pierwszej wypłaty lub jakiejś tam taniutkiej reklamy czy rozliczenia. Uczestnictwo w programach no-minimum przyzwyczaja ludzi do powierzchownych ocen, łatwego porzucania systemu, niecierpliwości.
    Tego typu programy często źle wpływają też na stosunek samych adminów do uczestników. Konieczność realizacji częstych groszowych wypłat zabiera czas, który należałoby poświęcić rozwojowi programu, a stała rotacja uczestników sprawia, że właściciel nie dostrzega ludzi, tylko statystyki.

  • Programów z jednym poziomem poleconych
    Nie znaczy, że potępiam w czambuł, nie doceniam, w żadnym nie jestem lub nie będę.
    Od początku ideą zdrowego getpaidu było zarabianie dzięki systemowi referencyjnemu.
    Restrykcje narzucane przez PayPal i MoneyBookers, klasyfikowanie działalności programów jako piramidek finansowych, blokowanie kont webmasterskich, cofanie przelewów spowodowały, że część adminów zmuszona była albo wycofać te opcje z rozliczeń, albo zrezygnować lub utajnić system referencyjny, by utrzymać program na dotychczasowym poziomie liczebności.
    Większość starała się wynagrodzić swym uczestnikom te niedogodności, podwyższając znacznie wartość pierwszego poziomu i dzięki temu przetrwała na rynku.
    O ile więc program oferuje tylko jeden poziom, ale rekompensuje to odpowiednią stawką procentową, jak robią to surfbary czy programy wzorujące się na AdBux, a wypłacalne, nie jestem ich zagorzałą przeciwniczką, aczkolwiek wolę, jeśli oferują choćby dwustopniowy system referencyjny.

  • Programów PTP i bazujących na PTP
    Wynalazek miał uzupełnić ofertę zarobkową wielu programów, przy jednoczesnej promocji ich marki.
    W założeniu pomysł może i dobry, w realizacji niezupełnie się sprawdził, zmieniając wiele naprawdę dobrych systemów w sieczkarnie i doprowadzając do bezmyślnego klikania w setki linków w jednocześnie otwartych kilkunastu oknach.
    O ile na rynku światowym z uwagi na ogromną liczebność programów można na upartego doszukiwać się jeszcze sensu takiego promowania, jako że kropla drąży skałę, a wbijanie ludziom do głowy nazwy programu może przynieść w końcu jakiś efekt, w polskich realiach niewielkiego rynku szybko przynosi straty zarówno uczestnikom jak i webmasterom.
    Webmasterzy najczęściej nie przyznają się do nich i próbują ratować finanse, lub nastawieni na własny szybki i łatwy zysk bez skrupułów wstawiają w reklamowaną stronę iframe do stron pełnych wirusów czy trojanów, samoinstalujacych się plików lub ukrytego nabijania fałszywych kliknięć w programach partnerskich.
    W myśl hasła "klient nasz pan" realizują też bez protestu i bez sprawdzania reklamy PTP, beztrosko asekurując się przed żalami użytkowników informacją, że kierować je należy do właścicieli promowanych stron.

  • Programów na nieprofesjonalnych skryptach
    Odwieczny temat sporów, kłótni i awantur zarówno pomiędzy webmasterami jak i uczestnikami programów.
    Spora część początkujących webmasterów próbujących swoich sił na polskim getpaidowym rynku zakłada programy na darmowych lub tanich skryptach typu PES, GPTEngine, KasaGPT itp. Jedni z ambicji, by spróbować zrobić coś z niczego, inni z powodu ograniczonych funduszy, po czym przenoszą program na skrypt bardziej profesjonalny, jeszcze inni z równie prozaicznej przyczyny jaką jest nieznajomość języka programowania i języka angielskiego.
    Utarło sie przekonanie, że dla programów PTR najwłaściwszym skryptem jest CashCrusader.
    Aczkolwiek sporo webmasterów stwierdza, że skrypt nie jest doskonały i ma sporo dziur, jednak w porównaniu z innymi posiada tyle zalet, że programy pretendujące do tytułu dobrego, stawiane są właśnie na CC.

    Zalety CC z punktu widzenia webmastera:
    - w wielkim stopniu zautomatyzowany, co ułatwia pracę i redukuje jej czas
    - w stosunku do innych mniej zasobożerny
    - bezpieczniejszy i mniej awaryjny
    - w stosunku do innych zawierający mniej błędów
    - posiadający wiele użytecznych wbudowanych funkcji
    - dający więcej możliwości dzięki prostemu dostosowaniu odpowiednich pluginów

    Zalety CC z punktu widzenia użytkownika:
    - rozbudowany panel użytkownika
    - pełny wgląd do konta i statystyk: historii zarobków, bonusów, potrąceń, wypłat, reklam
    - wybór reklam, jakie chce się (lub nie) otrzymywać
    - przekrojowy wgląd do wysłanych reklam i ich wartości w określonym czasie
    a wszystko to bez potrzeby kontaktu i wymiany e-maili z adminem, który nie zawsze jest obecny i nie zawsze cierpliwy czy uprzejmy.

    O skryptach darmowych, zwłaszcza ulubionym przez laików KasaGPT opinie są jednoznaczne:
    - zasobożerny i generujacy niepotrzebne zapytania do bazy
    - prymitywny i niewygodny sposób zarządzania
    - błędy w naliczaniu zarobków
    - ograniczający rozwój i możliwość wprowadzania nowych funkcji
    - brak wglądu użytkownika do konta i statystyk: historii zarobków, bonusów, potrąceń, wypłat, reklam
    - brak wyboru reklam, jakie chce się (lub nie) otrzymywać

    Zwolennicy tego skryptu, zazwyczaj nieprofesjonalni, a drażliwi webmasterzy, którzy z braku umiejętności lub z różnych innych przyczyn nie są w stanie sprostać skryptowi CC, (a nieświadomi przy tym istnienia polskiego odpowiednika CC na zupełnie przyzwoitym poziomie, jakim jest rodzimy skrypt HC.4,0) najczęściej argumentują, że program i skrypt służy do zarabiania, a zarabiać można wszędzie i na wszystkim bez względu na warunki.
    Oczywiście, że można.
    Żadna praca nie hańbi i z równym szacunkiem należy odnosić się każdej pracy.
    Niemniej większość ludzi o ile ma jakiś wybór, chętniej wybiera pracę za biurkiem i w fotelu, niż na czworakch w górniczym chodniku, czy na klęczkach przy układaniu bruku.
    Podobnie w sporcie - i tu porównanie może bardziej obrazowe.
    Można amatorsko dla przyjemności grać w piłkę w dziurawych trampkach na boisku za wsią, można nawet zawodowo w miejscowym klubie.
    Ale nie na Olimpiadzie.

    Nie ta liga



    28.11.2007