Polecane

PustaMiska - akcja charytatywna

Mobilny burdel?

Wnuczka świętego Mikołaja

Czy pamiętacie najmilsze wydarzenia ze swego dzieciństwa?
Czy część z nich nie łączy się z okresem grudniowym?
Przypomnijmy sobie wspólnie...

Późne świty i szarości za oknem, dzień choć niby krótki, jednak ciągnący się marudnie, bo chłód i grube warstwy ubrań odstraszają od zabaw na dworze.
Siąpi z nieba, czasem i z nosa, do wiosny daleko...
Niechby chociaż jakiś śnieg zamiastr burej paćki, niechby chociaż jakiś promyk słońca. Wczesny zmierzch, długi, nudny wieczór, a tak chciałoby się jakiejś atrakcji.
Kto z nas nie zmieniał się wtedy w marudę?

- Mamo, kiedy będzie wiosna?
- Tato, a ja bym tak chciał.... (tu następował swoisty koncert życzeń) ... kupisz mi?
- Nudzę się...

Dorośli nie zawsze mogli spełnić nasze marzenia, ale nie mieli serca by nas ich pozbawiać.
Często by uspokoić i czymś zająć jęczącego marudę proponowali - Poproś świętego Mikołaja, napisz list...

I nagle ponury dzień czy wieczór rozświetlała cała tęcza barw, a świat stawał się inny - przyjazny, ciepły.
Taki, w którym nasze listy trafiały wprost do nieba a najśmielsze marzenia mogły się spełnić.
Święty Mikołaj był lekiem na naszą nudę i zło całego świata.
Siwobrody staruszek przyodziany w czerwony kaftan i objuczony pokaźnym workiem pełnym naszych marzeń posiadał nadludzkie, magiczne możliwości.
Był nie tylko mądry, dobry i szczodry, ale i sprawiedliwy.
Taki, jakim powinien być nasz świat.

Przychodzi jednak czas, w którym wyrasta się z wiary w świętego Mikołaja i w sprawiedliwość świata. Dojrzewającemu umysłowi nie wystarcza już wiara, chce faktów, odpowiedzi na pytania i wątpliwości, wiedzy.
Dobrze, gdy jest to samoistny, naturalny proces, na tyle stopniowy, na ile pozwala tempo rozwoju dziecka i na ile gotowe jest ono opuścić świat dziecięcych fantazji.
Gorzej, gdy ktoś bezmyślnie i brutalnie ten proces przyspiesza.
Zabija naszego świętego Mikolaja, niszczy naszą wiarę w dobro i piękno, niszczy i bezcześci nasze marzenia.
Niszczy też naszą ufność i szczerość.

Wychodząc z etapu dzieciństwa i dorastając do kolejnych etapów, z minionych wyciągamy wnioski i coraz głębiej ukrywamy nasze marzenia.
Ale przecież każdy je ma.
Czy jest ktoś, kto nie marzył o miłości?

W jakich kryteriach osadzamy nasze marzenia?

Kiedy czyta się anonimowe zwierzenia młodych ludzi, okazuje się, że marzą o miłości takiej najprawdziwszej, czystej, jasnej i niezniszczalnej.
O 'drugiej połówce' - o pełnym porozumieniu osobowości, o podobnym postrzeganiu świata, wzajemnym oddaniu i lojalności.
O kimś, z kim będzie można razem iść przez życie, wspólnie zdobywać doświadczenia i rozwiązywać problemy, dzielić troski, mnożyć radości.
Rzadko w tych zwierzeniach porusza się tematykę seksu, a jeżeli już temat ku niej zmierza, okazuje się, że każdy chciałby być dla tej drugiej osoby kimś jedynym i wyjątkowym i nie chciałby też dzielić się wybraną osobą z innymi.
Czy to nierealne, infantylne, dziecinne?

Krąży żartobliwa maksyma, wg której podobno:
'dzieciństwo kończy się wtedy, gdy chcesz, aby Twoje marzenia nie spełniał św. Mikołaj, ale jego wnuczka'...

Nie wiem, kto jest jej autorem, zastanawiam się jednak na ile jest prawdziwa.
To prawda, że dziecięce fantazje z czasem zastępują inne, bardziej 'dorosłe', mniej lub bardziej dojrzałe, świadome i podświadome, w tym erotyczne.
Podobno każdy je ma i jest to naturalne tak długo, dopóki nie staramy się na siłę wcielać je w życie.

Czy jednak naturalne jest obdarzanie kogo popadnie wnuczką św.Mikołaja?

Ktoś może zapytać co to ma wspólnego z getpaidem i skąd taki temat na stronie o zarabianiu.
W getpaidowym ruchu uczestniczę od ponad sześciu lat.
Sporo widziałam przez ten czas. Wiele zjawisk oceniam z jego perspektywy i przez pryzmat doświadczenia.
W minionych latach żaden z szanujących się programów nie przyjmował od reklamodawców zleceń z dziedziny pornografii, uznając je za szkodliwe, niestosowne, naruszające normy etyczne i co najmniej niesmaczne, mając też na uwadze grupę wiekową, do której trafiałyby takie treści.

Obecnie niektórzy admini dopuszczają w swoich programach tego typu reklamy i linki, nie widząc w tym niczego niestosownego lub usprawiedliwiając swe postępowanie kryzysem, który nie pozwala zrezygnować z grupy reklamodawców rozpowszechniających treści nie tyle erotyczne, ile pornografię.

Ktoś może zapytać czy erotyka to coś złego, wstydliwego, nienaturalnego.
Nie.
Od zarania dziejów erotyka jest nieodłączną sferą ludzkiego życia, a jej wizualne przedstawianie towarzyszyło wszystkim kulturom.
Zachowane rzeźby, freski, obrazy i zdobienia z czasów starożytnych Egiptu, Persjii, Indii, Japonii, Cesarstwa Rzymskiego czy antycznej Grecji pełne są erotyki, a w oderwaniu od danej kultury, w opinii wielu ludzi uchodzi to za starożytną pornografię.
Ktoś może zapytać, gdzie leży granica, czym się właściwie różni erotyka od pornografii.
Trudno byłoby zdefiniować to jednoznacznie i chyba nie o definicję chodzi, ale o to, jak taki przekaz odbieramy.

Erotykę odbiera się indywidualnie, jednak zawsze jest w niej szerokie spektrum doznań estetycznych i pozytywny ładunek emocjonalny.
Erotyka zawiera aspekt uczuciowy, wyzwala w człowieku jego najlepsze cechy, łączy miłość, wzajemne oddanie i potrzebę bliskości ze zmysłowością, wyraża się w pozytywnych odczuciach i emocjach, opiera na wzajemnym szacunku, akceptacji, tolerancji i zrozumieniu potrzeb i fantazji, a akt seksualny jest dopełnieniem i spełnieniem uczuć.

Pornografia przedstawia sam akt seksualny (lub seksualną aktywność) sprowadzając go do fizjologicznej dosłowności i pozbawiając pozytywnych kontekstów. Seksualność czowieka przedstawia przedmiotowo, w sposób wulgarny i obsceniczny, naruszający jego godność i intymność.
Pornografia produkowana i rozpowszechniana jest dla zysku a u odbiorcy ma wywołać i zaspokoić podniecenie seksualne, za co będzie gotów zapłacić. Używając mocniejszego określenia, pornografia to po prostu mobilny burdel.

Ktoś może zapytać czy mam coś przeciwko pornografii.
Tak.
Mogłabym uzasadnić, wytoczyć ciężkie działa, odwołać się do litery prawa, norm społecznych, argumenty poprzeć statystykami przestępczości na tle seksualnym, powołać się na opinie soscjologów, psychologów i psychiatrów, odwołać do największych autorytetów moralnych i religii.
Nie widzę sensu.
Jestem 'przeciw' i nie mam wątpliwości.

Wiem, że inni są 'za' i trwając w swoim przekonaniu też wątpliwości nie mają.
Dla nich pornografia to biznes.
W pornografii jak w każdym burdelu seks jest usługą, towarem.
Jeżeli jest popyt, jest podaż i cena.
Liczy się bezpośredni czy choćby pośredni zysk, nieważne że z nierządu i sutenerstwa.
Są też i tacy, którzy chcieliby uszczknąć trochę z tego biznesu, ale mają jeszcze wątpliwości.
Odwołują się do opinii publicznej i szukają akceptacji, bo chcieliby też zachować godność lub chociażby pozory przyzwoitości.
Wiarygodność opinii publicznej uważa się za obiektywną i pozornie można nią wiele usprawiedliwić.

Niedawno jeden z adminów skierował do uczestników swego programu ankietę, w której mając wybór pięciu odpowiedzi, zobowiązani byli wyrazić swoją opinię na temat promowania w programie i akceptacji reklam dla dorosłych, o treściach (pozornie) erotycznych a oznakowanych [+18]
Pytania i wyniki ankiety nie zostały upublicznione oficjalnie szerokiemu gremium, ale można je było poznać na łamach jednego z prywatnych serwisów.

W ankiecie wzięło udział 2.036 osób, a ankietowani odpowiedzieli:

  • Nie przeszkadzają mi, są odpowiednio oznaczone i w nie nie klikam - głosów 335
  • Nie przeszkadzają mi, ponieważ klikam te reklamy jak inne - głosów 1073
  • Nie mam zdania - głosów 252
  • Stanowczo powinno być ustawienie w profilu pozwalające na wyłącznie reklam +18 - głosów 246
  • Stanowczo nie powinno być takich reklam w ogóle - głosów 130

Rozpiętość wieku wśród uczestników getpaidu jest ogromna. Są wśród nas dzieci poniżej 13 roku życia, które rejestrując się w programach świadomie skłamały podając wyższy wiek. Są nastolatki pomiędzy 13 a 15 rokiem życia przez prawo uznawane za dzieci. Jest młodzież, ludzie dorośli i starsi. W tym właściciele stron www i admini programów GPTR.
Mają swoje sympatie, partnerów, rodziny. Dziadków, rodziców, młodsze i starsze rodzeństwo, własne dzieci, małe i trochę starsze.
Jak odpowiedzieliby, gdyby skierowano do nich nieco inne pytania na temat akceptacji reklam +18?
Nie jest to ankieta, ale może warto byłoby na poniższe pytania odpowiedzieć szczerze sobie samemu.

  • Czy otwieram stronę z treściami pornograficznymi w obecności osoby bliskiej? (rodzina, sympatia)
  • Czy chciałbym, by inicjacją seksualną mojego rodzeństwa, sympatii były treści pornograficzne?
  • Czy chciałbym, by moja sympatia lub życiowy partner oglądał treści pornograficzne?
  • Czy chciałbym, by na strony z treściami pornograficznymi wchodziło moje dziecko?
  • Czy uważam, że strony z treściami pornograficznymi rozpowszechniane w GPTR to nic złego, dopóki nie dotyczy to mnie lub moich bliskich?
  • Czy uważam, że nie ponoszę moralnej odpowiedzialności za odnośnik do treści pornograficznych umieszczony na mojej stronie www?
  • Czy chciałbym, by mój program GPTR postrzegany było jako mobilny burdel, w którym za 0,25 gr świadczy usługi wnuczka św.Mikołaja?


16.11.2009